„Bałtyk dla wtajemniczonych”

W rejon Smołdzińskiego Lasu trafiliśmy po raz pierwszy w 2014 roku i nie mogliśmy uwierzyć, że takie miejsca wciąż istnieją nad polskim wybrzeżem. To jeden z tych zakątków, o których mówi się „Bałtyk dla wtajemniczonych” — i nie bez powodu. Położony między dwoma wielkimi jeziorami, Łebsko i Gardno, skryty za rozległymi lasami, pozostał na uboczu masowej turystyki. Otoczony Słowińskim Parkiem Narodowym, zachował swój pierwotny, niemal dziewiczy charakter, który trudno odnaleźć gdziekolwiek indziej na wybrzeżu. Zachwyciły nas puste, szerokie plaże, które ciągną się tu przez ponad 40 kilometrów, zachwyciła nas cisza, przestrzeń i brak nadmorskiego zgiełku. Zamiast krzykliwych fast-foodowych budek jest tu szum fal, aromat nagrzanej słońcem żywicy i spokój, który koi bardziej niż niejedne wakacje w tropikach. Każdy przyjeżdża tu z innego powodu. Jedni chcą zobaczyć słynne Wydmy Czołpińskie, inni wspiąć się na latarnię morską, a jeszcze inni odwiedzają Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, by poczuć klimat dawnych słowińskich domostw. Jednak dla wszystkich największą atrakcją pozostaje morze — surowe, naturalne,nieujarzmione, otoczone setkami hektarów dzikiej przyrody. Smołdziński Las łączy w sobie wszystko, co najlepsze w pomorskiej naturze: potężne sosnowe bory, strzeliste brzozowiska, malownicze jeziorne panoramy i niekończące się ścieżki spacerowe. To idealne miejsce dla osób szukających ciszy, spokoju, przestrzeni i poczucia „odłączenia”. Świetnie odnajdują się tu miłośnicy trekkingu,rowerów, fotografii, sportów wodnych na Jeziorze Gardno, a także ci, którzy przyjeżdżają po prostu… odetchnąć. Nam po latach życia intensywnym rytmem Warszawy, tego „oddechu” szczególnie brakowało. Kochaliśmy energię miasta, ale równocześnie coraz bardziej brakowało nam przestrzeni, natury i autentycznego odpoczynku. Kiedy po raz pierwszy trafiliśmy do Smołdzińskiego Lasu, poczuliśmy, że znaleźliśmy coś wyjątkowego. To miejsce wciągnęło nas swoim spokojem, prawdziwością i bliskością natury tak mocno, że marzenie o życiu bliżej natury zaczęło nabierać realnych kształtów. Najtrudniejszym krokiem było jednak znalezienie idealnej działki. Oglądaliśmy wiele miejsc, szukaliśmy idealnej przestrzeni dla naszego przyszłego domu i dla miejsca, które chcieliśmy stworzyć dla innych. I wtedy ją zobaczyliśmy. Piękne, strzeliste brzozy kołyszące się w słońcu, naturalne światło przesączające się przez korony drzew, spokojna przestrzeń oddzielona od świata… Od razu wiedzieliśmy, że to jest to miejsce. Oczami wyobraźni widzieliśmy już wśród tych brzóz nasze domy — harmonijne, jasne, zanurzone w naturze.Niemal rok trwały negocjacje z właścicielem. Był stres, niepewność, szukanie alternatyw, rozmowy, powroty i kolejne próby. Zdarzały się momenty, w których baliśmy się, że nic z tego nie wyjdzie. Ale finalnie wszystko zakończyło się dobrze — zdobyliśmy naszą wymarzoną ziemię. I wtedy zaczęła się najpiękniejsza część tejhistorii. Z miłości do regionu i potrzeby stworzenia przestrzeni, która pozwoli innym odkryć „Bałtyk dla wtajemniczonych”, powstały Słowińskie Tarasy. Stylowe domy ukryte w brzozowym zagajniku harmonijnie wpisują się w otoczenie i powstały z myślą o tym, by dawać Gościom spokój, estetykę, komfort i bliskość natury. Dziś Słowińskie Tarasy są nie tylko miejscem na mapie — są fragmentem naszej historii i pasji. Z ogromną wdzięcznością czytamy wszystkie opinie naszych Gości, zarówno na Booking.com, jak i w Google. Każda z nich jest dla nas potwierdzeniem, że warto było podjąć ryzyko i pójść za sercem. Chcemy podzielić się z Wami miejscem, które odmieniło nasze życie.Przyjedźcie i odkryjcie swój własny „Bałtyk dla wtajemniczonych”.Przyjmijcie nasze zaproszenie do Słowińskich Tarasów!